Długo wybierane, długo wyczekiwane, w końcu przyszły do mnie pędzle Sigmy. Z racji tego że nie miałam praktycznie żadnych, wybrałam podstawowe :)
Pierwszy pędzel Round Top Synthetic Kabuki - F82 idealny to płynnych podkładów. Nie pozostawia smug, niezwykle zbity, miękki, przepięknie dociera we wszelkie zakamarki. Makijaż wygląda o wiele naturalniej!
Moim częstym problemem są suche skórki wokół nosa, przy nakładaniu podkładu tym pędzlem, są praktycznie niewidoczne :) Ponadto nakładam nim również podkłady mineralne typu Lily Lolo i spisuje się również rewelacyjnie.
Długość idealna : 13 cm rączka i ok.2cm włosie. Włosie wykonane jest z syntetycznego włókna Sigmax HD, dzięki czemu niezwykle łatwo się go czyści, ponieważ kosmetyki nie wnikają w syntetyczne włosie. Nigdy nie miałam w rękach tak wspaniałego pędzla! <3
Pędzel można kupić na stronie Sigmy za 16$.
Drugi, Angled Top Synthetic Kabuki - F84 ścięty pędzel, idealnie nadaje się do nakładania róży, bronzerów, rozświetlaczy. Tak jak pędzel przedstawiony wyżej, ten także jest niezwykle gęsty, elastyczny, idealnie wyprofilowany, wykonany z syntetycznego włosia Sigmax HD . Ułatwia aplikację róży, bronzerów, pięknie rozprowadzając kosmetyk.
13cm rączka idealnie leży w dłoni, ścięte włosie 2-3cm.
Dostępny oczywiście na stronie Sigmy, również za 16$.
Pędzel w połyskującym fioletowym etui to Hollywood Glamour Flat Top Retractable Kabuki o wytwornej nazwie MISS TAYLOR. Idealny do wszystkiego :) podkładów płynnych, róży, bronzerów, rozświetlaczy, i przede wszystkim idealny do torebki.
Całkowita długość zamkniętego pędzelka to ok.8cm, długość ściętego włosia to ok.2,5cm. Standardowo nieziemsko miękki, wykonany z syntetycznego włosia Sigmax HD.
Możecie go teraz kupić w promocyjnej cenie 19$!
No i ostatni, równie wspaniały jak pozostałe Hollywood Glamour Retractable Kabuki, klasyczny must have.
Gęste, idealnie okrągłe, wyprofilowane włosie w uroczym różowo połyskującym etui dla prawdziwej królewny:) Nieco większy op poprzednika.
Ten model dostępny również w cenie promocyjnej 19$, tylko w czarnym etui.
Kochane mała uwaga, choć pewnie większość z Was wie :) pędzelki przed pierwszym użyciem należy wykąpać w delikatnym szamponie, należy uważać jedynie na skówkę i drewnianą rączkę, czyli starać się nie zamoczyć. Tak pisze Sigma, więc tak zrobiłam:)
Gdyby nie moja sercowa przyjaciółka Agata <3 to ta cała pędzelkowa przyjemność była by znacznie droższa, Agata podarowała mi swój kupon rabatowy, dzięki czemu miałam darmową wysyłkę.
A druga sercowa przyjaciółka Ilonka <3, podarowała mi tego pięknego broszkowca lobstera, który leżakuje koło pędzelków na pierwszym zdjęciu:). Jeśli jesteście ciekawe innych jej skarbów zapraszam do sklepu iloko.pl!
Dodatkowo dodam, że jeden z pędzli jest dla Was, ale o tym wkrótce:)
wtorek, 13 marca 2012
sobota, 10 marca 2012
peppermint.
To chyba mój ulubiony kolor lakieru do paznokci. Za każdym razem kupuję go z innej firmy i za każdym razem kocham jeszcze mocniej:D
Obecny jest z firmy Bell, z linii o uroczej nazwie Air Flow, na buteleczce piszą jeszcze że Lotus Effect, ale ja nie wiem o co z tym chodzi:(
Natomiast wiem jedno, lakier jest naprawdę świetny!
-pięknie kryje paznokcie, już jedna warstwa była zadowalająca, aż zastanawiałam się czy nakładać drugą,
ale przyzwyczajenie to przyzwyczajenie, więc ją nałożyłam :)
-pomimo że jestem zosią porządkosią, to lakier się ciągle trzyma. Mam go już trzeci dzień, to na prawdę długo zważając jak wiele rzeczy robię :)
-niska cena ok.11zł
-piękna gama kolorystyczna, na pewno nie przystanę na tym jednym
Producent dodaje jeszcze że lakier nie „zakleja” płytki paznokcia i umożliwia paznokciom „oddychanie” pod płaszczem koloru.
Chyba nawet mu wierzę, bo skoro wszystko inne się potwierdziło..:)
Obecny jest z firmy Bell, z linii o uroczej nazwie Air Flow, na buteleczce piszą jeszcze że Lotus Effect, ale ja nie wiem o co z tym chodzi:(
Natomiast wiem jedno, lakier jest naprawdę świetny!
-pięknie kryje paznokcie, już jedna warstwa była zadowalająca, aż zastanawiałam się czy nakładać drugą,
ale przyzwyczajenie to przyzwyczajenie, więc ją nałożyłam :)
-pomimo że jestem zosią porządkosią, to lakier się ciągle trzyma. Mam go już trzeci dzień, to na prawdę długo zważając jak wiele rzeczy robię :)
-niska cena ok.11zł
-piękna gama kolorystyczna, na pewno nie przystanę na tym jednym
Producent dodaje jeszcze że lakier nie „zakleja” płytki paznokcia i umożliwia paznokciom „oddychanie” pod płaszczem koloru.
Chyba nawet mu wierzę, bo skoro wszystko inne się potwierdziło..:)
czwartek, 8 marca 2012
Spowiedź.
Dawno mnie tu nie było...
Powiem szczerze że bardzo tęskniłam... po kościach mnie kręciło by coś już napisać, by móc w napięciu, w małej adrenalinie czekać na Wasze komentarze:)
Świadomość że jest się rozumianą i fakt dzielenia się swoją pasją z kimś kogo się totalnie nie zna to niesamowita sprawa!
Ale jak coś robię, to lubię to robić z sercem, nie na szybko, nie na opak.
Muszę być skupiona i oddana :p
A ostatnimi czasy, czasu mi brakowało, a już mówię dlaczego.
Powód jest bardzo przyjemny, bo poniekąd jest pasją, rodziną i firmą :)
Jest po prostu Bańką mydlaną!
Razem z siostrą i wszystkimi, którzy są nam niezmiernie pomocni, prowadzimy sklepik internetowy z kosmetykami ekologicznymi, pielęgnacyjnymi bankamydlana.pl
Nie wiedziałam czy się z Wami tym dzielić, bo pomyślałam że może być to źle odebrane, czyli jako reklamowanie się, bądź moje ewentualne recenzje mogą być uważane za nieprawdziwe.
Jak prześledzicie mojego bloga okaże się jednak, że recenzji kosmetyków z Bani jest niewiele.
Dlatego chciałam zaznaczyć, iż ten blog wynika totalnie i wyłącznie z mojej pasji :)
Kontynuując temat Bańki, jest to sklep gdzie znajdziecie wyselekcjonowane kosmetyki różnych firm.
Nie bierzemy kosmetyków na hura, tylko spędzamy mnóstwo czasu na ich wyborze.
Testujemy na sobie :), na znajomych, bazujemy na doświadczeniu, wyszukujemy informacji w sieci.
Pod wszystkim powyższym podpisuję się imieniem i nazwiskiem:)
Dlatego w tym miejscu bardzo serdecznie zapraszam Was do sklepu, któremu ostatnio poświęcam wiele czasu :)
i nie tylko na zakupy, może macie jakieś uwagi, podpowiedzi, a może czegoś w nim brakuje. Bardzo będą nam takowe pomocne.
I mam nadzieje, że to wszystko nie będzie rzutowało na odbiór mojego bloga.
Pozdrawiam i do usłyszenia.
Powiem szczerze że bardzo tęskniłam... po kościach mnie kręciło by coś już napisać, by móc w napięciu, w małej adrenalinie czekać na Wasze komentarze:)
Świadomość że jest się rozumianą i fakt dzielenia się swoją pasją z kimś kogo się totalnie nie zna to niesamowita sprawa!
Ale jak coś robię, to lubię to robić z sercem, nie na szybko, nie na opak.
Muszę być skupiona i oddana :p
A ostatnimi czasy, czasu mi brakowało, a już mówię dlaczego.
Powód jest bardzo przyjemny, bo poniekąd jest pasją, rodziną i firmą :)
Jest po prostu Bańką mydlaną!
Razem z siostrą i wszystkimi, którzy są nam niezmiernie pomocni, prowadzimy sklepik internetowy z kosmetykami ekologicznymi, pielęgnacyjnymi bankamydlana.pl
Nie wiedziałam czy się z Wami tym dzielić, bo pomyślałam że może być to źle odebrane, czyli jako reklamowanie się, bądź moje ewentualne recenzje mogą być uważane za nieprawdziwe.
Jak prześledzicie mojego bloga okaże się jednak, że recenzji kosmetyków z Bani jest niewiele.
Dlatego chciałam zaznaczyć, iż ten blog wynika totalnie i wyłącznie z mojej pasji :)
Kontynuując temat Bańki, jest to sklep gdzie znajdziecie wyselekcjonowane kosmetyki różnych firm.
Nie bierzemy kosmetyków na hura, tylko spędzamy mnóstwo czasu na ich wyborze.
Testujemy na sobie :), na znajomych, bazujemy na doświadczeniu, wyszukujemy informacji w sieci.
Pod wszystkim powyższym podpisuję się imieniem i nazwiskiem:)
Dlatego w tym miejscu bardzo serdecznie zapraszam Was do sklepu, któremu ostatnio poświęcam wiele czasu :)
i nie tylko na zakupy, może macie jakieś uwagi, podpowiedzi, a może czegoś w nim brakuje. Bardzo będą nam takowe pomocne.
I mam nadzieje, że to wszystko nie będzie rzutowało na odbiór mojego bloga.
Pozdrawiam i do usłyszenia.
poniedziałek, 20 lutego 2012
duet idealny.
Bez tych dwóch produktów moje stopy nie wyobrażają sobie stąpać po ziemi!
Tarki do stóp marki Sephora używam ponad 2 lata.
Skusiłam się na nią, bo obiecywała że odnowi skórę. I tak od 2 lat moje stopy bezapelacyjnie ją kochają!:)
Miałam z nimi niezły problem:( tyle że wypolerowałam stopy zwykłą tarką, nie minęły 2 dni, a już zrogowaciały naskórek pojawiał się ze zdwojoną siłą.
Sephora stosuje aluminium o najwyższych parametrach, z przeznaczeniem do najbardziej zniszczonych stóp.
Skutecznie, ale nie agresywnie, usuwa suchą skórę i pozostawia gładkie i miękkie stopy.
Faktycznie tak jest!
Ta tarka zaoszczędza mi mnóstwo czasu i przyniosła ukojenie moim stopom.
Kolejnym odkryciem jest krem SVR XERIAL 50 EXTREME, krem do stóp oczywiście :)
Zawiera 50 % mocznika, który zatrzymuje wodę w naskórku, natomiast dzięki obecności kwasu salicylowego penetracja preparatu jest głębsza. Stopy są nawilżona jak nigdy wcześniej!
Krem przeznaczony jest do skóry opornej na terapię zrogowacenia stóp, jego możliwości sięgają nawet likwidacji odcisków, nagniotów oraz modzeli, które miałam :(, a już nie mam :).
Tarki do stóp marki Sephora używam ponad 2 lata.
Skusiłam się na nią, bo obiecywała że odnowi skórę. I tak od 2 lat moje stopy bezapelacyjnie ją kochają!:)
Miałam z nimi niezły problem:( tyle że wypolerowałam stopy zwykłą tarką, nie minęły 2 dni, a już zrogowaciały naskórek pojawiał się ze zdwojoną siłą.
Sephora stosuje aluminium o najwyższych parametrach, z przeznaczeniem do najbardziej zniszczonych stóp.
Skutecznie, ale nie agresywnie, usuwa suchą skórę i pozostawia gładkie i miękkie stopy.
Faktycznie tak jest!
Ta tarka zaoszczędza mi mnóstwo czasu i przyniosła ukojenie moim stopom.
Kolejnym odkryciem jest krem SVR XERIAL 50 EXTREME, krem do stóp oczywiście :)
Zawiera 50 % mocznika, który zatrzymuje wodę w naskórku, natomiast dzięki obecności kwasu salicylowego penetracja preparatu jest głębsza. Stopy są nawilżona jak nigdy wcześniej!
Krem przeznaczony jest do skóry opornej na terapię zrogowacenia stóp, jego możliwości sięgają nawet likwidacji odcisków, nagniotów oraz modzeli, które miałam :(, a już nie mam :).
wtorek, 14 lutego 2012
czekolada.
Z racji znużenia zimowym klimatem i znacznym spadkiem humoru, postanowiłam sprawić sobie coś wyjątkowego:)
Sprawa wydawała się prosta: jeśli brak humoru to czekolada, jeśli na gorąco to tym lepiej, a jeśli może mnie upiększyć to absolutny hit!
Maska czekoladowa na gorąco na twarz i ciało, bo o niej mowa, to zabieg na bazie czekolady, działa przeciwstarzeniowo i przeciwzmarszczkowo, doskonale dotlenia skórę.
Czekolada bogata jest w witaminy A, E, F, H oraz związki mineralne, które poprawiają koloryt i ukrwienie skóry. Zabieg korzystnie wpływa na zmysły, pobudza produkcję endorfin, które poprawiają samopoczucie:) działają stymulująco i antydepresyjnie. Czekolada chroni skórę przed utratą wody. Nadaje się do użycia na ciepło, jak i na zimno.
Tak mówi producent.. i muszę powiedzieć że ma rację.
Wyczytałam kiedyś jeszcze, że mało który naturalny składnik tak szybko i skutecznie rozjaśnia, a także dodaje blasku zmęczonej skórze, z tym również się zgodzę.
Maska jest bardzo nawilżająca, skóra nabiera rześkiego wyglądu, i pomimo że nie wygląda się w niej najpiękniej, to mi i moim domownikom przyniosła wiele uśmiechu.
Dodatkowo jej zapach... gorąca czekolada do picia, niewiarygodny! Myślę że niejednemu zastąpi tabliczkę czekolady:) i ważna informacja NIE TUCZY :)
Dodatkowym atutem jest sprawa udowodniona przez naukowców. Za sprawą czekoladowego zapachu krew w żyłach krąży szybciej, i wzrasta poziom serotoniny, odpowiedzialny za dobre samopoczucie i kto wie za co jeszcze:)
Może jednak fakt że wygląda się w niej strasznie, nie oznacza że się odstraszy ukochanego, a wręcz przeciwnie :)
Dziewczyny! Szczęśliwych i pełnych miłości walentynek ! :)
Sprawa wydawała się prosta: jeśli brak humoru to czekolada, jeśli na gorąco to tym lepiej, a jeśli może mnie upiększyć to absolutny hit!
Maska czekoladowa na gorąco na twarz i ciało, bo o niej mowa, to zabieg na bazie czekolady, działa przeciwstarzeniowo i przeciwzmarszczkowo, doskonale dotlenia skórę.
Czekolada bogata jest w witaminy A, E, F, H oraz związki mineralne, które poprawiają koloryt i ukrwienie skóry. Zabieg korzystnie wpływa na zmysły, pobudza produkcję endorfin, które poprawiają samopoczucie:) działają stymulująco i antydepresyjnie. Czekolada chroni skórę przed utratą wody. Nadaje się do użycia na ciepło, jak i na zimno.
Tak mówi producent.. i muszę powiedzieć że ma rację.
Wyczytałam kiedyś jeszcze, że mało który naturalny składnik tak szybko i skutecznie rozjaśnia, a także dodaje blasku zmęczonej skórze, z tym również się zgodzę.
Maska jest bardzo nawilżająca, skóra nabiera rześkiego wyglądu, i pomimo że nie wygląda się w niej najpiękniej, to mi i moim domownikom przyniosła wiele uśmiechu.
Dodatkowo jej zapach... gorąca czekolada do picia, niewiarygodny! Myślę że niejednemu zastąpi tabliczkę czekolady:) i ważna informacja NIE TUCZY :)
Dodatkowym atutem jest sprawa udowodniona przez naukowców. Za sprawą czekoladowego zapachu krew w żyłach krąży szybciej, i wzrasta poziom serotoniny, odpowiedzialny za dobre samopoczucie i kto wie za co jeszcze:)
Może jednak fakt że wygląda się w niej strasznie, nie oznacza że się odstraszy ukochanego, a wręcz przeciwnie :)
Dziewczyny! Szczęśliwych i pełnych miłości walentynek ! :)
środa, 8 lutego 2012
nie chciałam się tak zarumienić.
Niestety borykam się chyba ze wszystkimi możliwymi problemami skórnymi mojej twarzy.
Naczynka zaliczają się do nich także. Miałam już kilka kremów, które miały hamować ich rozrost, ale nie trafiałam na odpowiedni.
Krem SVR Rubialine okazał się właściwym.
Chciałam zaznaczyć że nie jestem naiwna, i kiedy szukałam odpowiedniego kremu nie liczyłam na zniknięcie już istniejących naczynek, uważam to za raczej nie możliwe. Oczekiwałam zahamowania ich rozrostu.
Krem Rubialine Riche ma miętowy kolor, pachnie bardzo neutralnie i jest niezwykle lekki. Idealny pod podkład.
Pozostawia satynowe wykończenie, a jedyna jego wada to znikome nawilżenie. Dodam jeszcze że mam cerę mieszaną, a on ją troszkę matuje, więc dodatkowy plus dla niego.
Używam go od późnej jesieni i faktycznie nie zauważyłam rozszerzania naczynek, a wręcz ich małe przygaśnięcie. Nie mniej jednak już z istniejącymi będę musiała wybrać się do kosmetyczki, ale tak jak wyżej wspomniałam liczyłam się z tym:)
Powiem jeszcze parę słów o jego składzie dla zainteresowanych:
- eskuletyna (witamina P-like) - chroni naczynia
- ruskogenina - wyciąg z ruszczyka, obkurcza naczynia
- glikozaminoglikany - działają ochronnie
- siarczan dekstranu - obkurcza naczynia, zmniejsza przekrwienie.
- rhisobian gum - polimer, pochodzenia naturalnego, który dzięki właściwości odwracalnego pochłaniania wody usprawnia termoregulacje i działa chłodząco ( ważny składnik dla osób którym dokucza rumień, oraz towarzyszące mu uczucie gorąca który )
I co dla mnie bardzo istotne, krem ten nie zawiera konserwantów!
Więc dziewczyny rumieniec owszem, ale tylko ulubionym różem:)
Naczynka zaliczają się do nich także. Miałam już kilka kremów, które miały hamować ich rozrost, ale nie trafiałam na odpowiedni.
Krem SVR Rubialine okazał się właściwym.
Chciałam zaznaczyć że nie jestem naiwna, i kiedy szukałam odpowiedniego kremu nie liczyłam na zniknięcie już istniejących naczynek, uważam to za raczej nie możliwe. Oczekiwałam zahamowania ich rozrostu.
Krem Rubialine Riche ma miętowy kolor, pachnie bardzo neutralnie i jest niezwykle lekki. Idealny pod podkład.
Pozostawia satynowe wykończenie, a jedyna jego wada to znikome nawilżenie. Dodam jeszcze że mam cerę mieszaną, a on ją troszkę matuje, więc dodatkowy plus dla niego.
Używam go od późnej jesieni i faktycznie nie zauważyłam rozszerzania naczynek, a wręcz ich małe przygaśnięcie. Nie mniej jednak już z istniejącymi będę musiała wybrać się do kosmetyczki, ale tak jak wyżej wspomniałam liczyłam się z tym:)
Powiem jeszcze parę słów o jego składzie dla zainteresowanych:
- eskuletyna (witamina P-like) - chroni naczynia
- ruskogenina - wyciąg z ruszczyka, obkurcza naczynia
- glikozaminoglikany - działają ochronnie
- siarczan dekstranu - obkurcza naczynia, zmniejsza przekrwienie.
- rhisobian gum - polimer, pochodzenia naturalnego, który dzięki właściwości odwracalnego pochłaniania wody usprawnia termoregulacje i działa chłodząco ( ważny składnik dla osób którym dokucza rumień, oraz towarzyszące mu uczucie gorąca który )
I co dla mnie bardzo istotne, krem ten nie zawiera konserwantów!
Więc dziewczyny rumieniec owszem, ale tylko ulubionym różem:)
środa, 1 lutego 2012
krew na rękach.
Lubię różne udziwnienia jeśli chodzi o paznokcie, ale chyba nie na swoich dłoniach.
Zauważyłam że raczej tradycjonalnie podchodzę do tematu. Czyli jeden kolor, bądź french, ale to już prawdziwe szaleństwo.
Golden Rose to firma kosmetyczna, która produkuje między innymi lakiery do paznokci, bez których obyć się nie mogę :)
Są tanie, mają cały ogrom kolorów do wyboru, pięknie kryją, trzymają się znośnie, nic więcej od lakieru do paznokci nie chcę:)
A jeśli chodzi o ten krwisty odcień czerwieni, to zaopatruję się w niego od paru lat.
Jest moim ulubieńcem ulubieńców, zawsze do wszystkiego pasuje i nie znudzi mi się nigdy.
Zauważyłam że raczej tradycjonalnie podchodzę do tematu. Czyli jeden kolor, bądź french, ale to już prawdziwe szaleństwo.
Golden Rose to firma kosmetyczna, która produkuje między innymi lakiery do paznokci, bez których obyć się nie mogę :)
Są tanie, mają cały ogrom kolorów do wyboru, pięknie kryją, trzymają się znośnie, nic więcej od lakieru do paznokci nie chcę:)
A jeśli chodzi o ten krwisty odcień czerwieni, to zaopatruję się w niego od paru lat.
Jest moim ulubieńcem ulubieńców, zawsze do wszystkiego pasuje i nie znudzi mi się nigdy.
Subskrybuj:
Posty (Atom)






.png)





